Malowanie buzi i przyczepianie gęby

Tak poczułem się „natchnięty” do napisana kilku słów o pewnym ciekawym zjawisku. Zaczyna się od pewnego manifestu…

„My Obywatelki, My Obywatele,

W obliczu zagrożeń wynikających z serii antydemokratycznych i niekonstytucyjnych decyzji rządu Prawa i Sprawiedliwości, stajemy w obronie podstawowych wolności należnych każdemu człowiekowi i obywatelowi RP

Walczymy o utrzymanie wartości demokratycznego państwa prawa oraz Konstytucji, nagminnie łamanych przez Prezydenta Andrzeja Dudę i rząd Premier Beaty Szydło.

Nie godzimy się na odebranie nam podstawowych swobód obywatelskich i wolności zgromadzeń.

Będziemy walczyć z wszelkimi ruchami mającymi na celu wyprowadzenie Polski z Unii Europejskiej.

Stajemy w obronie ofiar wojny, uciekających przed śmiercią i szukających nadziei w krajach demokratycznych. …. „

…. I tak dalej jeszcze sporo tych „stajemy”, „sprzeciwiamy się” i „będziemy”

Podpisują się starsi panowie dwaj, czyli Lech Wałęsa i Władysław Frasyniuk.
Komentarze pod manifestem różne. Akurat podziwiałem te z profilu FB Lecha Wałęsy – „Za Wałęsą i Frasyniukiem pójdę wszędzie !” – entuzjazmuje się jakiś młody obywatel. Ktoś wysyła go do diabła i karuzela się kręci…
Tymczasem zwroty prasowe – typu „legenda solidarności”, „słynny opozycjonista” robią za doskonały makijaż, wyróżniający „dobrych byłych opozycjonistów”, od „niezbyt dobrych byłych opozycjonistów”. WP zrobiło na przykład sondę i rzekomo wyszło im, że „internauci nie mają wątpliwości ws Frasyniuka” i „to bohater, bez dwóch zdań”. Sonda była tak skonstruowana, że nie można było nic krytycznego wybrać oprócz „działacz jak każdy inny” i „nie mam zdania”.
f32a02c2-46a0-4a7f-b704-990764ecd6b2_900x
Frasyniuk za PRLu przesiedział 4 lata w więzieniu. Był bity i prześladowany, więc nie można powiedzieć, że nie ryzykował i spuścić tej karty życiorysu z falami klozetu. Ale czy dlatego dzisiejszy Frasyniuk ma rację, bo wczorajszy był represjonowany? I czy wszyscy ludzie o podobnych opozycyjnych życiorysach mają takie samo zdanie?
Choćby Andrzej Gwiazda – również represje, więzienia i tak dalej. Ba, żywot przez wielu obecnie uważanego za świra Macierewicza miał więzienny epizod (wprawdzie nie tak długi jak Frasyniuka, ale chyba mówimy o podjęciu ryzyka), a wcześniej był pasmem wielu uprzykrzeń za angażowanie opozycyjne w postaci blokad przewodu doktorskiego, publikacji prac, czy wyjazdów badawczych. A przecież jako intelektualista mógł się w to nie bawić i żyć sobie całkiem byczo.
Nimb bohaterstwa nie jest dany raz na zawsze, jak łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Zdarzało się w historii, że bohaterowie się dewaluowali i usuwali się w cień historii w niesławie. Nie życzę takiego scenariusza Frasyniukowi, ale balansuje on na wysokiej linie, angażując się w polityczne awantury typu kontrmiesięcznice smoleńskie – wytwór jeszcze bardziej kuriozalny od samej miesięcznicy.
Trzeba więc uważać za kim się idzie, bo można nie trafić tam gdzie trzeba, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy chwilami już nie wiadomo kto kim się stał po latach.
5 comments on “Malowanie buzi i przyczepianie gęby
  1. Osobiście nie przepadam za mądrością ludową, ale jest takie przysłowie: „kto nie ryzykuje, ten nie siedzi”. To miało znaczenie kiedyś, to ma znaczenie dziś. Przedstawiasz Frasyniukowi Gwiazdę i Macierewicza i myślę, że gorzej nie mogłeś wybrać. Macierewiczowi ewidentnie odbiło, zaś Gwiazdę też dopadło jakieś idee fixe, skoro nagle uznał, że wydarzenia z września 1980 roku były inspirowane przez SB, choć nigdy nie mógł tego udowodnić, mimo że wchodził w skład Kolegium IPN.
    O Frasyniuku już dyskutowaliśmy i nic nowego nie powiem, może tylko warto nadmienić, że każda akcja w obronie wolności musi być przeciw obowiązującemu prawu, co wynika z definicji takiego działania.

  2. No właśnie chyba dobrze dobrałem – w przypadku Macierewicza potencjał opozycyjny ulotnił się niemal całkowicie, natomiast Gwiazda, pomimo tego swojego idee fixe chyba też zasługuje na miano „legendy solidarności”? Natomiast widzę, że z racji poglądów lekceważysz go na rzecz Frasyniuka.
    Co do wydarzeń czerwcowych przedstawił swoją pewną wizję wydarzeń i ją zaargumentował. Myślę, że przynajmniej częściowo może mieć rację, choć nie sądzę, żeby dało się dla tego wydarzenia napisać scenariusz.

    Czyżby? Mnie się podoba postawa Staniszkis, która w rzeczowy sposób i konstruktywnie krytykuje posunięcia Kaczyńskiego. Ja mogę się nie zgadzać ze wszystkimi jej zarzutami, ale to jest głos który coś znaczy, w przeciwieństwie do sadowiącego się tyłkiem na bruku Frasyniuka i podpierający się tym pożal się Boże manifestem.

    Zresztą – co najistotniejsze w tej całej awanturze – nie podoba mi się bliski związek tych różnych akcji z KODem i aktualną opozycją. Jakbym nie dostrzegał błędów i to licznych PISu, jakbym się nie wkurzał zawłaszczaniem historii, tworzeniem nowych elit i centralizacją władzy przez JK – nadal mi do totalnej opozycji jest o wiele dalej.

  3. I co ma Staniszkisz ze swojej zmiennej narracji? Jakoś trudno traktować ją w kategoriach przywódcy lub teoretyka jakieś grupy politycznej i społecznej. Co z tego, że w wielu sprawach ma rację, skoro i tak nikt jej nie słucha (nie stosuje).

    W tym ujęciu Frasyniukowi bliżej do Staniszkisz niż do obecnej opozycji. Nigdy nie szczędził cierpkich słów wobec Schetyny i Petru, choć przez jakiś czas stał z nimi na marszach KOD-u. We mnie jednak rodzi się wątpliwość czy jest racjonalna dyskusja z JK, a skoro to jest niemożliwe, czy są możliwe inne działania?

  4. co prawda Frasyniuka postrzegam jeszcze jako jedyną w miarę przytomną postać w panteonie dawnych kultowych herosów, ale to postrzeganie powoli zaczyna mi się kończyć… po jaką cholerę mu te kontr-miesięcznice?… według mnie to najlepiej byłoby te seanse nienawiści olać, po prostu nic z tym nie robić… przecież małemu o to właśnie centralnie chodzi, by przyszła jakaś ekipa i robiła dym podczas tych miesięcznic… zresztą co ja gadam, tam nie ma żadnego dymu, jest tylko robienie małemu loda…

    być może się mylę, upierał się nie będę, skorygujcie mnie, jeśli źle to widzę… słyszałem niedawno tekst, że w tych kontr-miesięcznicach nie chodzi nie chodzi o żaden „Smoleńsk”, tylko o kulawe prawo o zgromadzeniach, ale dla mnie jest to kompletnie nieczytelne…
    p.jzns :)…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>